Winuser's Blog

5 lipca 2010

Polski rynek „freelancerów”

Filed under: Programowanie,Życie codzienne — winuser @ 11:39
Tags: ,

Świat schodzi na psy. Rynek freelancerski niszczą ludzie którzy mieli go budować. No może nie do końca. Ale go niszczą. A o co chodzi ? Może najpierw pewien przykład. Miałem okazję oglądać ostatnio pewną aukcję na znanym serwisie freelancerskim. Otóż facet tam (zleceniodawca) życzył sobie wykonania grafiki do strony, wymyślenie nazwy firmy, stworzenie loga i jeszcze coś tam było „w pakiecie”. I wyobraźcie sobie jaki budżet na to przeznaczył. 100 zł. Tak to nie żart. W aukcji wzięły udział różne osoby, proponowali kwoty o dość sporej rozpiętości cenowej poczynając od około 3000 PLN do 700. Facet, zleceniodawca oburzony, „on by to sam zrobił ale nie ma czasu”. I że nie ma zamiaru dać za to więcej jak 100 zł. No ludzie, szanujmy swoją pracę. Zauważam tendencję do zwiększania się poziomu chamstwa u zleceniodawców, bo on i tak znajdzie frajera który mu to zrobi za żałosną kwotę. I się zastanawiam kim są ci ludzie, gotowi zrobić prawie za pół darmo. Nie dotyczy to tylko branży IT, ale też budowlanej. W rezultacie na takich serwisach jak zlecenia przez net lub oferia nie ma sensu się licytować, ponieważ i tak zaraz przyjdzie jakiś zaniżacz cen i do projektu wartego powiedzmy minimum 200 zł on krzyknie cenę 50 zł. Nasuwa się więc pytanie, skoro ten projekt trzeba robić dajmy na to 2 dni, to ile mu wyjdzie stawka godzinowa ? 😀 To ja już bym wolał na budowie pozapieprzać, a finalnie i tak bym zarobił więcej niż on. Efektem tego całego szaleństwa jest to, że nie opłaca się tam w ogóle brać udziału w tym cyrku. Gra nie jest warta świeczki i nie chodzi tutaj bynajmniej o to, że ja muszę płacić holendarne licencje itp. Bo korzystam z oprogramowania wolnego, lecz o to że jak będziemy dalej się godzić na tak żałosne ceny to osoba programisty zostanie zrównana z człowiekiem od machania łopatą (bez obrazy, nie chodzi o to że ten czy ten jest lepszym człowiekiem). Chodzi tutaj o to, że machać łopatą potrafi chyba każdy, lecz czy każdy będzie potrafił zaimplementować taki a taki algorytm, albo skonstruować zadaną aplikację ? Oczywiście że nie, dlatego ludzie ci powinni dostać wyższe wynagrodzenie. Tymczasem, drodzy licealiści i amatorzy internetowych tutoriali dzięki wam wszystko zmierza do momentu kiedy nie będzie się opłacało być programistą (no, poza pracą w jakiejś prężnej wielkiej firmie).

Reklamy

10 komentarzy »

  1. Niezupełnie świat schodzi na te psy, ale należy zwrócić uwagę, na fakt, że nic nie stoi w miejscu, coraz więcej jest narzędzi ułatwiających pracę, coraz więcej jest wolnej treści. Teraz nawet osoba w podstawówce ma możliwości robić własne ciekawe aplikacje. To całkiem prawdopodobne, że programiści zostaną wyparci z tych prostszych zadań.

    Więc upadające ceny będą coraz bardziej żałosne i nie powinno to wcale dziwić, a wręcz przeciwnie, motywować do poznawania złożonych kwestii. By się nie okazało, że za kilka lat zostanie się poważnie wyprzedzonym w kontekście stosowanych technologi.

    „Tymczasem, drodzy licealiści i amatorzy internetowych tutoriali dzięki wam wszystko zmierza do momentu kiedy nie będzie się opłacało być programistą (no, poza pracą w jakiejś prężnej wielkiej firmie).”

    amatorzy internetowych tutoriali – nie rozumiem, czym są oni wg ciebie winni?

    Ogólnie fajny wpis, jasno przedstawia silniejsze zainteresowanie programowaniem wśród młodzieży.

    Komentarz - autor: kof — 16 lipca 2010 @ 13:35 | Odpowiedz

  2. W przykładzie który podałeś „wina” leży po stronie zleceniodawcy. Zawsze znajdzie się osoba, która wykona produkt za absurdalnie niską cenę (taką jaką ktoś podyktuje). Najczęściej są to właśnie gimnazjaliści/licealiści bo ofert co do wykonania takiej pracy jest mniej, a co za tym idzie łatwiej zdobyć zlecenie.

    Między innymi dlatego lepiej jest szukać zleceń wśród znajomych z IT lub wśród większych firm.

    Komentarz - autor: michalp — 6 sierpnia 2010 @ 19:32 | Odpowiedz

    • Swego czasu zrobiłem mały eksperyment. Miałem do wykonania pewien projekt, ogólnie wymagał podstawowej znajomości asm x86 oraz Windows API i języka C. Postanowiłem „zwerbować” sobie takiego człowieka. Udawałem zielonego w temacie, zadawałem mu proste pytania, chciałem poznać jego wizję na wykonanie tego projektu. Nie będę tutaj tego przytaczał bo musiałbym zbyt dużo pisać ale wizja była ogólnie rzecz biorąc wzięta z kosmosu, kompletnie nie tak jakbym sobie tego życzył, totalna fuszerka. Co więcej gościu zaproponował mi wykonanie tego w Delphi, za 50 zł w 3 dni. Tacy ludzie panoszą się na zlecenia przez net i innych podobnych serwisach freelancerskich, przeczytali kilka „tutków” czy obejrzeli „video tutki” a teraz to oni będą zarabiać 🙂
      Co ciekawe na zagranicznych serwisach jak freelancer.com zjawisko to również występuje chociaż ceny oferują ciut wyższe. Nie ma co się podejmować projektów które mogą wykonać masy, projektów które te masy wyceniają na 50 $ i zgłasza się tam ich 35 osób gotowych do wykonania.

      Komentarz - autor: winuser — 6 sierpnia 2010 @ 20:12 | Odpowiedz

  3. niestety tkzw quality w IT sie obnizylo znacznie juz dawno.
    Szczegolnie to widac na rynku amerykanskim gdzie mialem
    okazje dlugo pracowac. Mlodzi, niedouczeni ale z tupetem przybysze z Indii
    obnizyli tak bardzo stawki ze powoli sie przestalo oplacac pracowac
    na kontraktach. Wszystko to kosztem oczywiscie jakosci.
    Na szczescie firmy sie juz przekonuja powoli ze co tanie to drogie
    w ostatecznym rozrachunku.

    Komentarz - autor: Bill Gates — 6 marca 2012 @ 15:00 | Odpowiedz

    • Masz rację co do swoich spostrzeżeń. Swego czasu również interesowałem się pozyskiwaniem zleceń za granicą, między innymi poprzez serwis freelancer.com Jest tam sporo hindusów i innych ludzi z krajów które gospodarczo są na gorszym poziomie niż Polska (albo mają tam spore rozwarstwienie społeczeństwa). Ludzie godzili się na ceny poniżej jakiejkolwiek opłacalności. Zdobycie tam zlecenia graniczyło z cudem, liczy się wyłącznie cena.

      Z biegiem lat człowiek trochę nabiera doświadczenia i zmienia poglądy. Kiedy pisałem tego posta, faktycznie doskwierali mi licealiści biorący zlecenia za „piwo”. Jednak teraz chyba sytuacja stopniowo się poprawia, to już nie jest ta nisza w którą się wpisywałem, jakieś „proste programiki” które pisało się na szybko. Co prawda nie tworzę super rozbudowanych systemów, ale problem z ludźmi za piwo jest rozwiązany.

      Tego życzę wszystkim freelancerom 😉

      Komentarz - autor: winuser — 12 marca 2012 @ 19:10 | Odpowiedz

  4. Ja po szczegółowej analizie rynku i sprawdzeniu praktycznym stwierdzam to jednoznacznie i bez wahania: freelance jest do bani. To nie jest żadna praca, z której można się utrzymać. Nadaje się tylko jako ekstra dochód, bo czasem można zarobić kilka tys. zł ekstra. Ale zdobycie takiego zlecenia nie jest takie proste.

    Specjalizuję się w niszowych językach programowania (Delphi, Lazarus) co w pewnym sensie daje mi pewną przewagę bo nawet i zleceniodawcy sami zgłaszali się do mnie. Pracuję czasem jak się coś trafi na umowę o dzieło, nie widzę żadnego sensu by otworzyć własny biznes, bo bez dysponowania odpowiednio dużym kapitałem napewno bym się wyłożył. Koszty rozruchu firmy freelance, przy założeniu że programy pisałbym w bezpłatnym Lazarusie zamiast drogiego Delphi lub Pythonie to min 60 000 zł, zakładając że biznes stanie się samowystarczalny po roku.

    Nikt nie wciśnie mi kitu, że 10 czy 15K na początek wystarczy, bo nie od razu będą zlecenia więc potrzeba znacznie więcej, by utrzymać się przez ten trudny okres od 6 do 12 miesięcy a może i dłużej. Do tego dochodzi jeszcze reklama, za którą trzeba płacić, bo same działalnia marketingowe na forach nie wystarczą. Ja narazie niestety nie dysponuję takim kapitałem, więc uważam za bezcelowe otwieranie własnej firmy działającej na tym rynku. Udział w aukcjach zarówno na ZPN, Oferia jak i na takich portalach jak Freelancer.com czy Guru.com NIE MA NAJMNIEJSZEGO SENSU ze względu na żałośnie niskie ceny i dużą konkurencję. Jeżeli już poszukiwać zleceń to aktywnie można coś zaproponować większym firmom.

    Jak już się przekonałem, łatwiej jest przekonać firmę do realizacji rozwoju ich produktów niż wprowadzenie nowego produktu. Można więc działać przy realizacji własnych pomysłów i przy tym skasować całkiem niezłą kaskę. To tak ekstra, bo ogólnie jak już napisałem freelance jest do bani.

    Komentarz - autor: Dariusz R. — 15 września 2012 @ 15:15 | Odpowiedz

    • Masz rację – jest do bani. Parę lat temu kiedy zaczynałem przygodę z programowaniem komercyjnym, byłem podjarany możliwością pracy w domu, według własnego `widzimisię` i używanych technologii (wiadomo do pewnych granic). Na początku ze zleceniami było bardzo ciężko, miesięcznie czasami wpadło jakieś za 200… czasami 400 PLN i różne drobniejsze. Ogólnie bieda z nędzą. Całkiem niedawno z tym skończyłem – przeszedłem na etat w firmie. Po tych kilku latach freelancerki sporo się nauczyłem i zdobyłem kilku klientów stałych. Pieniądze wpadały lepsze, lecz trzeba było często harować do upadłego. Jednak nadal praca na etacie w firmie daje lepsze zarobki a przede wszystkim pewniejszy to pieniądz.

      Druga ważna kwestia to roboty papierkowe. Jeśli masz zamiar prowadzić życie freelancera na poważnie to nie można tej kwestii pominąć. Inaczej do końca życia będziesz klepał aplikacje dla leniwych studencików albo osób prywatnych (dobre to jest ale na początku kiedy się uczysz). Oczywiście możesz sam to prowadzić ale to z kolei wymaga więcej czasu, którego i tak jest mało bo trzeba orać przy zleceniu żeby miesięczny bilans jakiś wyszedł. Nie wspominam już o życiu prywatnym.

      Ja wybrałem `spokojne` życie w firmie na etacie i każdemu programiście polecam przejście na taki system pracy w momencie kiedy już nabył wystarczająco dużo doświadczenia przy freelancingu.

      Jeśli chodzi o zdanie :

      „Nadaje się tylko jako ekstra dochód, bo czasem można zarobić kilka tys. zł ekstra”

      szczerze mówiąc nie wiem kiedy miałbym teraz robić coś dodatkowego, jeśli pracujesz regulaminowe 8 h dziennie to razem z dojazdami itp dzień drastycznie się skraca. Musiałbym wtedy programować na okrągło a to nie jest zdrowe.

      Komentarz - autor: winuser — 15 września 2012 @ 16:00 | Odpowiedz

  5. Problem z tym rynkiem jest taki, że jest to rynek wysokiego ryzyka. A to z pewnością utrudnia zarządzanie jeśli ktoś ma firmę bo dłubanie dodatkowo na umowach o dzieło to nie problem. Klienci spóźniają się z zapłatą, czasem w ogóle nie płacą, próbują coś ugrać (utargować coś pod koniec), wycofują się nawet pod koniec pracy. Można spotkać również dysproporcje w prawach i obowiązkach obu stron. Bardziej prawdopodobne że na korzyść zleceniodawcy.

    Cechą charakterystyczną freelance jest to, że jeżeli ktoś dopiero z tym zaczyna to nie wiadomo kiedy, czy w ogóle i na jaką kwotę będzie zlecenie. Bo trudno zdobyć klientów. Założenie działalności jest więc szalenie ryzykowną sprawą a już napewno, kiedy ktoś dobrowolnie przejdzie z etatu na freelance bo uległ tej modzie. Więc to jest tak, że albo komuś odbiło i myśli że będzie sam sobie sterem albo zakłada działalność, bo nie ma mozliwości pracować na etacie.

    Nie twierdzę że freelance nie ma szans być alternatywą, jednak ja nie targetowałbym działalności wyłącznie na polski rynek.

    Komentarz - autor: Dariusz R. — 16 września 2012 @ 9:07 | Odpowiedz

  6. Nie rozumiem problemu. Na wolnym rynku panuje równowaga. Jeśli to prawda, że dla dobrego programista konkurencją jest licealista to albo zadanie jest za proste albo programista jest kiepski. Porównując do budowy… Jestem doświadczonym murarzem. Idę do pracodawcy, który szuka gościa do noszenia cegieł. Jestem zbulwersowany, że mnie, doświadczonemu murarzowi, który nie bierze mniej niż 20 zł za godzinę, ten koleś proponuje 6 i mówi, że już ma 3 chłopaków z zawodówki, którzy zgodzili się na 5,50 zł. Winę nie ponosi pracodawca, ani chłopaki z zawodówki, tylko ja. Bo idę do pracy, która można wykonać po przeczytaniu internetowych tutoriali!

    Jeśli szukam kogoś kto mi zrobi prosty arkusz kalkulacyjny i wrzuci dane z CSV to nie potrzebuję do tego gościa z 15-letnim doświadczeniem, która ma VBA w małym palcu i robił zlecenia dla Procter&Gamble. Zrobi to przeciętnie inteligentny chłopak z liceum i zapłacę mu 10 zł za godzinę. Tak działa wolny rynek. 20 lat ktoś kto w czymkolwiek programował był skarbem. Ktoś kto wtedy zarabiał kokosy i na tym poziomie się zatrzymał dziś nie wyróżnia się z tłumu. Ale jeśli teraz programuje aplikacje dla Androida to już inna bajka.

    Komentarz - autor: Żyła — 17 Maj 2013 @ 14:40 | Odpowiedz

    • Zgadzam się z tym co napisałeś. Od momentu kiedy pracowałem jako freelancer minęło trochę czasu, trochę dorosłem i zacząłem lepiej rozumieć prawa wolnego rynku. Nabrałem również doświadczenia i przestałem marudzić. Teraz już nie pracuję jako „wolny strzelec” ale też lepiej rozumiem mechanizmy rządzące „freelancerką”.

      Dla wszystkich osób które mają dziś podobny problem jak ja kiedyś, mógłbym napisać prostą radę. Róbcie to co kochacie, co Wam sprawia przyjemność. Rozwijajcie się i kształćcie. To do Was wróci 😉

      Komentarz - autor: winuser — 22 Maj 2013 @ 11:31 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: